wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 14

                                                      Pozornie zwykłe śniadanie...
"oczami Alicji"
Obudziłam się rano o 9. Usiadłam zaspana na łóżku. Nieprzytomnie rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam 2 dziwne rzeczy:leżałam pod kocem w ubraniach i na biurku leżało jakieś pudełeczko. Chwiejąc się troche wstałam i podeszłam do biurka. Pudełeczko było zawinięte w kolorowy papier,a na wierzchu była przyczepiona karteczka. Było na niej napisane:"Dla mojej Śpiącej Królewny ;)" . Byłam bardzo zaskoczona tym,ale nie zastanawiając się nad tym rozpakowałam prezent. W środku była bransoletka z różnymi przywieszkami np.z Big Ben'em,ale najbardziej moją uwagę zwróciła jedna z napisem"I♥U",a potem taka w kształcie litery"L". To wydało mi się podejżane,więc odłożyłam biżuterię do pudełeczka w którym była. Nagle poczułam zapach jajecznicy z bekonem,naleśników i kawy. Zaiteresowana poszłam do kuchni. Kiedy podeszłam do drewniamej ścianki dzielącej kuchnie i salon szczęka mi opadła aż do podłogi. Stał tam...LOUIS! Kiedy mnie zauważył,przywitał mnie słowami:"Dzień dobry śpioszku". Kiedy otrząsnęłam się trochę i uświadomiłam,że to nie sen postanowiłam usiąść. Wtedy on podbiegł i szybko odsuną mi krzesło. Zdziwiona tym zachowaniem ostrożnie usiadłam i zaczęłam jeść. Przez długi czas panowała cisza,w której dało się odczuć napięcie. W końcu przerwałam ją pytaniem:
-Jakim cudem znalazłeś się u mnie w domu?
-No...-zaczął zakłopotany-bo ja...kiedy wczoraj skończyliśmy oglądać film,chłopcy poszli,a ja zostałem. Odniosłem cię do pokoju i nakryłem kocem. Wtedy już mi się nie chciało wracać do domu. Zanim postanowiłem zostać poszedłem i kupiłem ci ten prezent,a potem siedziałem i czuwałem. W tym momencie zrozumiałam wszystko. Nie dość,że wydał się z tym prezentem,to jeszcze spojżał na mnie porozumiewawczo. Uśmiechnęłam się szeroko i radośnie odpowiedziałam:
-Lou,nie trzeba było,ale dziękuję. A jeśli chodzi ci o to,to ja się zgadzam i odrazu ci mówię,że kocham cię na zabój! KOCHAM CIĘ Louis! Nagle na jego twarzy zagościł szeroki i szczery uśmiech. Zniknęło zakłopotanie. Potem spokojnie powiedział:
-Ja ciebie też kocham i bardzo się cieszę,że się zgadzasz! Nawet nie wiesz jak bardzo! Po tych słowach rzuciłam się mu na szyję i czule pocałowałam w usta. Potem wtuliłam się w niego jak małe dziecko. Czułam się bezpiecznie w jego ramionach. On pocałował mnie w czoło i delikatnie głaskał po głowie. Po chwili zaczął śpiewać moją ulubioną piosenkę,"Kiss me" Eda Sheranna. Na mojej twarzy zagościł ogromny uśmiech. Po chwili zaczęłam śpiewać z nim,jednak po ok.45 sekundach musiałam przestać,bo do oczu napłynęły mi łzy szczęścia. Zaczęły mi spływać po policzkach. Kiedy Louis to zauważył otarł mi policzki i ponownie pocałował w czoło i delikatnie głaskał po głowie. Po jakiś 5 minutach mój chłopak mnie puścił i dał do końca zjeść śniadanie. Kiedy już skończyłam jeść,poszłam do mojego pokoju. Wziełam czyste ubrania i poszłam do łazienki. Po jakiś 15 min wyszłam z niej i,gdy weszłam do mojej sypialni,Lou siedział na moim łóżku. Usiadłam koło niego,a on pocałował mnie w policzek. Ja zrobiłam to samo,a potem wtuliłam się w niego. On mnie obiął i zaczął coś szeptać do ucha. Kiedy skończył to mówić pocałował mnie w czoło,a potem wstaliśmy i wyszliśmy z pokoju. Kiedy już miałam otworzyć drzwi wejściowe,Louis nagle zamarł jak rzeźba z wosku. Zapytałam:
-Co się stało?
-Nikt nie może wiedzieć o naszym zwiąsku-powiedział ciutkę przerażony
-Ale dlaczego?-pytałam dalej,bo nic z tego nie rozumiałam
-Chodzi o to,że nie chcę ciebie i siebie narażać na takie szemranie za naszymi plecami.-opowiedział zaniepokojony
-Ale kto mógłby nas obgadywać?-nadal dziwiło mnie jego zachowanie
-Bo widzisz,jeśli ktoś będzie widział ciebie ze mną,to będą odrazu krążyć plotki o nas.
-A dlaczego nie możemy powiedzieć chłopakom o naszym związku,im możemy zaufać,jesteście przecież jak bracia.
-Masz rodzeństwo?-zapytał nagle ni z gruszki ni z pietruszki
-Tak,młodszą siostrę,a co?
-Czy mówisz wszystko swojej siostrze?
-No oczywiście że nie!
-Więc widzisz,z nimi jest jak z młodszym rodzeństwem,jak im coś powiesz to zaraz przez przypadek komuś wygadają,bo się im wyrwie,albo coś. Kiedyś napewno im powiemy,może za tydzień,może za 2,ale nie teraz! Przepraszm skarbie,ale to dla naszego dobra. Nie chcę też źle mówić o chłopakach,ale wolę poprostu im narazie nie mówić.
-A nawet jeśli się mi wyrwie,to co się stanie?
-Ta osoba,której to powiedzieli,przekaże to do mediów,a wtedy po nas. Nie dadzą nam spokoju!
-No rzeczywiście,masz rację. Ok. To trzymamy nasz związek w tajemnicy. Powiedziałam to i uśmiechnęłm się. On zadowolony,że zgadzam się z nim,dał mi buzi i przytulił mnie. Potem wyszliśmy z domu na dwór.

------------------------------------------------------------------------------------------
Dziwne potoczenie sprawy, ale life is brutal ;)
Buziaczki :*
Mania :D

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 13

                                                Aquapark i coś jeszcze...

Nagle zadzwonił mój telefon . Patrze,a to dzwkni Louis. Uradowana odebrałam. (J: ja L:Louis)
L-Cześć!!!
J-No cześć!
LPrzepraszam,że wczoraj tak zniknąłem bez pożegnania,ale tak cudownie spałaś,że nie chciałem cię budzić.
J-Nie ma sprawy,ale jedna rzecz mnie ciekawi,skąd miałeś mój numer i skąd ja mam twój numer?
L-Zapisałem ci wczoraj mój,a potem zadzwoniłem z twojego do mnie i miałem twój numer. Sory za to,ale chciałem go mieć,a ty tak słodko spałaś i nie chciałem cię budzić,a nie wytrzymałbym do następnego dnia.
J-Spokojnie,nie przeżywaj tego jak mrówka ciążę. Ja się nie złoszczę,tylko byłam ciekawa skąd go masz. Może przejdźmy do sedna sprawy,po co dzwonisz?
L-Chciałem się zapytać czy byś nie chciała z nami pojechać dziś do aquaparku?
J-Jesne! O której się spodkamy?
L-Przyjedzidmy po ciebie tak o 11. Może być?
J-Oczywiście!
L-No to jesteśmy umówieni. Pa pa!
J-Paaaaaaaaa!
Rozłączyłam się. Odłożyłam telefon i spojżałam na zegarek. Wskazywał już 10:30. Pobiegłam do sypialni i spakowałam rzeczy na basen,telefon i pare innych drobiazgów. Kiedy gotowa siedziałam na kanapie,nagle usłyszłam dzwonek do drzwi. Otwożyłam je i ujrzałam Louisa z Harrym. Zaprosiłam ich do środka. Louis chwycił za moją torbę i chciał ją podnieść. Ja zaprotestowałam,ale potraktował mnie tym swoim cudownym spojżeniem,które przekonało mnie od razu. Wyszliśmy. Zamknęłam drzwi na klucz i zeszliśmy na dół. Tam w samochodzie czekała reszta. Przywitałam się z nimi uściskiem i usiadłam obok Nialla.
"oczami Louisa"
Kiedy chciałem wziąśc jej torbę ona nie chciała i stanowczo to pokazała. Ja szczerze popatrzyłem w jej piękne,zielone oczy. Ona natychmiast ustąpiła. Widzę,że chyba też coś do mnie czuje,bo ja bym się dał pokroić gdyby była moją dziwczyną. Mam nadzieję,że ona podobnie myśli. Jak wczoraj był ten straszny moment w tym horrorze to myślałem,że zaraz wrzsnę ze szczęścia jak moje młodsze siostry. Naprawdę się zakochałem,tylko jak jej to powiedzieć? Nie ważne. Pomyślę później,bo teraz prowadzę i nie chcę spowodować wypadku. Kiedy dojechaliśmy do tego aquaparku poszliśmy się przebrać. Kiedy ją zobaczyłem w kostiumie kompielowym z falgą Wielkiej Brytani prawie zaniemówiłem. Wyglądała przepięknie. Jej smukła sylwetka i biała skóra tak przyciągały moją uwagę,że nie mogłem patrzeć nigdzie indziej. Ona jest kobietą idealną!
"oczami Alicji"
Kiedy przebrałam się w kostium kompielowy widziałam zachwyt Louisa. Ciszę się,że się mu podobam,bo wprost szleję za nim. Kiedy weszliśmy do pierwszego basenu,który przechodziło się indziej chłopcy zaczęli się podtapiać,a mnie chlapali wodą. Potem poszłam z Lou na rurę gdzie można zjeżdżać na pontonach. Zjechaliśmy tak z 5 razy,a potem postanowiliśmy iść na dwór do reszty. Kiedy wyszliśmy z pod zadaszonej części aquaparku udaliśmy się do basenu,gdzie już Zayn i Liam byli dręczeni przez fanki. Kiedy Louis wszedł do wody kazał mi się odsunąć,żeby nikt nie przypuszczał,że jestem z nimi. Zrobiłam jak mi kazano i popłynęłam na drugi koniec basenu. Wtedy ujżałam jakąś wielką grupę dziewczyn tłoczących się w jednym miejscu. Wtedy z tej chmary ludzi wyłonili się Harry i Niall. Po jakiś 25 min dręczenia udało się wydostać chłopakom z uścisku fanek. Następnie udalam się z nimi na obiad. Chciałam sama zapłacić,ale oni zabronili mi. Potem poszliśmy się jeszce popluskać w jednym z mniej zatłoczonym basenie. Następnie ruszyliśmy do szatni przebrać się i wysuszyć. Oni zapłacili za pobyt i pojechaliśmy do mieszkania w którym mieszkałam. Kazałam im usiąść grzecznie i niczego nie dotykać,bo znająć ich, to oni by całą chałupę w pył roznieśli! Przyniosłam im herbatę,owoce i oczywiśnie marchewki! Sama je uwielbiam,więc z Lou rzuciliśmy się na miskę z tym oto warzywem. Włączyliśmy jakąś komedię. Usiadłam koło Louisa na hrzegu kanapy. Momentalnie zasnęłam oparta o ramię naszego wesołka.
"oczami Louisa"
Znowu zasnęła na mnie. Znowu wyglądała jak anioł. Znowu jej włosy tak orzeźwiająco pachniały. Ona jest naprawdę cudowna. Muszę jej to powiedzieć,że ją kocham, tylko jak?

------------------------------------------------------------------------------------------
Oto jest rozdział 13. Jak się podona?
Całuski :*
Mania :D

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 12

Jesteś mokry 

- Co?!!!-wtedy i Niallowi opadła szczęka. Niestety moje przyzwyczajenia dały o sobie znać i przez to zaczęłam śmiać się jak idiotka. Chyba resztę  tym zaraziłam  ,bo chwile po mnie zaczęli się śmiać. Po uspokojeniu się ( co zajęło nam około godziny ) Niall zadał pytanie .
-Ale jak to możliwe że nie poznałem cię po głosie ? – spytał się mnie trochę tak jakby zawstydzonym tym że mnie nie poznał . Odpowiedziałam mu że nie ma się czym martwić ,bo jak coś to ma mnie ,która jest tak samo gapowata. Widać było że moje słowa polepszyły mu humor ,bo znów zaczął się uśmiechać.
-Alicja opowiesz nam coś o sobie , twoich przyjaciołach o których już trochę słyszeliśmy , o Polsce ?- spytał się mnie Harry . Opowiedziałam im o wszystkim o moich wspaniałych przyjaciołach trochę byli zdziwieni gdy im powiedziałam że Adam to też mój przyjaciel (widocznie nie widzieli nigdy chłopca przyjaźniącego się z 3 dziewczynami ) . Mówiłam wszystko o moim kraju ,wszystko np. to że nazywam moje miasto małe kochane zadupie ,( ale i tak je kocham ). O tym że teraz jesteśmy w połowie rozjechani  po świecie i o różnych innych rzeczach ( oczywiście nie powiedziałam im że skończyłam I stopień szkoły muzycznej ). Nagle zadzwonił mój telefon spojrzałam na wyświetlacz ,był to Adam . Powiedziałam chłopcom że muszę odebrać i wyszłam do kuchni . (A-Adam , J – ja)
A-hej młoda
J-hej co tam u ciebie ?
A – właśnie po to dzwonie mam dla ciebie niesamowitą wiadomość o mnie
J – o co chodzi ? gadaj szybko
A-jadę do Paryża na wielki popis obojowy na ,którym będę grać
J – JEZU GRATULUJĘ CI  ,a na ile tam jedziesz ?
A-jutro wylatuję i będę tam całe wakacje
J-czyli Zosia zostaje sama ?
A-Tak ,ale ona sama mi powiedziała że to świetny pomysł i muszę tam jechać ,bo to dla mnie wielka okazja .
J-acha. Dobra muszę kończyć to do usłyszenia i pa pa
A – paaaaaaaaaaaa
Usłyszałam i się rozłączyłam  do salonu gdzie siedzieli chłopcy przyszłam w bardzo dobrym humorze. Spojrzałam na zegar wskazywał 00:07 . Przeraziłam się że już tak późno i oznajmiłam że już pójdę do domu chłopcy chcieli zatrzymać mnie na noc ,ale stwierdzam że chcę się wyspać i ustaję na swoim . Louis zaproponował że mnie odwiezie ja się zgodziłam i już po 10 min, jechaliśmy. Podróż zajęła nam 10 min. Kiedy mnie już zostawiał spytałam się go czy by nie chciał wejść do środka , Odpowiada że z miłą chęci i weszliśmy do domu. Od razu weszłam do kuchni i zrobiłam nam herbatę i wyjęłam marchewki z lodówki ,bo miałam wielką chęć na nie.
„Oczami Louisa”
Alicja jest taka urocza . Od razu kiedy ją ujrzałem przy Tamizie wiedziałem że jest cudowna. A jak zaczęła z nami rozmawiać zrozumiałem że ona jest idealna . Często się śmieje  , cały czas uśmiech nie schodzi jej z ust . Jak mówiła o swoich przyjaciołach widziałem  w jej oczach radość że ma takich przyjaciół i smutek że nie może   być teraz z nimi . Widać było po niej że przyjaciele są dla niej najważniejsi na świecie . Jak opowiadała o swoim kraj było słychać w jej głosie że jest duma że jest Polką . Muszę przestać o niej myśleć przecież ona jest w pokoju obok i powinienem się nacieszyć tymi chwilami sam na sam bez chłopaków .
-Louis mam dla ciebie herbatę – usłyszałem jej piękny głos z Polskim akcentem . Wchodziła akurat do salonu w , którym ja się znajdowałem. Zobaczyłem w jej ręku herbatę a w drugiej marchew . Myślałem że to dla mnie ,ale ona zaczęła ją jeść . Nie dość że miła i piękna to jeszcze lubi marchewki .
„oczami Alicji” 
- to co będziemy robić – powiedziałam gdy przyniosłam już wszystko    ( 2 herbaty i miskę z marchewką ) do salony .
-Może obejrzymy jakiś film ? ja mam ochotę na horror – odpowiedziała mi pełni życia chłopak , który rzucił się na marchewki które przed chwilą przyniosłam .
-ok film ale nie horror ja się strasznie ich boję –odpowiedziałam
-oj proszę jak coś masz mnie mogę zawsze cię przytulić. Proszę – powiedziała patrząc na mnie miną ,ala  kot ze shreka.
-No dobra niech ci będzie – powiedziałam bez entuzjazmu w głosie ,bo przecież z czego mam się cieszyć . Louis wybrał film po czym usiadła obok mnie i włączył play. Na początku nie było nic strasznego ,ale po jakiś 20 min. Siedziałam już z podkulonymi nogami . W połowie filmu był bardzo straszna scen ,której się tak wystraszyłam że aż podskoczyłam i już nie wytrzymałam ze strachu i przytuliłam się do kolegi siedzącego obok . 
„oczami Louisa”
Jest wreszcie . Oglądanie takiego strasznego filmu się opłaca , trochę się go boję ,ale jestem przyzwyczajony do oglądania takiego filmu dzięki chłopakom. Dziewczyna wtuliła się we mnie jak małe dziecko przycisnąłem ją do siebie żeby czuła się bezpiecznie. Po około 5 min. Położyła głowę na moim ramieniu . Jej włosy tak ładnie pachniała . od jej ciała biło takie przyjemne ciepło .
„oczami Nialla”
Gdzie jest ten Louis. Miał ją tylko odwieźć do domu . Czyżby zaprosiła go do domu ? Przecież to ja ją dłużej znam przecież rozmawiałem z nią prawie rok na skypie (nie ważne że nie wiedziałem że to ona).Zawsze gdy z nią rozmawiałem czułem takie miłe uczucie zawsze mnie rozumiała i umiała pocieszyć . Gdy dowiedziałem się że ta piękna brunetka to ona po prostu zaniemówiłem . Ale nie ważne . Gdzie do cholery jest ten chłopak ?
„oczami Alicji”

On jest taki ciepły . Nawet nie zauważyłam kiedy oczy same mi się zamknęły i odpłynęłam . gdy rano się obudziłam już go nie było . Ciekawe kiedy poszedł ? Leniwie zeszłam z kanapy i poszłam do kuchni coś zjeść. Po skończonym śniadaniu poszłam do pokoju się przebrać .Gdy się już przebrałam zobaczyłam że mam 2 nieodebrane wiadomości .Jedna była od Sandry   napisała mi że wróci dopiero jutro ,a drugi od Louisa (ciekawe skąd ma mój numer ) z pytaniem jak się spało . Uśmiechnęłam się sama do siebie i poszłam do salonu . Nagle zadzwonił mój telefon .

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 11

                                          Niespodzianka

Od razu zaczęłam ścierać tusz ręką . Któryś z nich podał mi chusteczkę chigieniczną. Wytarłam starannie twarz i nagle...moim oczom ukazali się... One Direction! Mój ulubiony zespół! Odebrało mi mowę,stałam tam i gapiłam się jak ciele w malowane wrota,ta chwila wydawała się wiecznością. Po pewnym czasie oni przerwali cisze:
-Wszystko w porzadku?-zapytał Zayn
-Eeee,no tak.-odparłam wciąż w szoku
-Co się stało?-zapytał Louis
-Nic-odpowiedziałam krótko
Oni nie dokońca przekonani dali mi spokój. Liam zapytał mnie jak się nazywam. Odpowiedziałam. Nagle Harry odezwał się do mnie:
-A może zabierzemy cię do nas w ramach przeprosin?
-Nie,nie trzeba.
-Oj tam,oj tam! Trzeba i już!-Zadecydował Louis
-No dobra,niech wam będzie.-odparłam niechetnie
Chłopcy zaprowadzili mnie do swojego samochodu. Po jakaś 15 min byliśmy u nich w domu. Zdziwiło mnie to,że nie spotkaliśmy ich fanek takich jak ja. Weszliśmy do salonu. Usiadłam na kanapie między Lou i Harrym. Wtedy zaczeli się mnie wypytywać:
-Ile masz lat?
-19
-A z kąd jesteś,bo słychać że mówisz jakoś inaczej?-zapytał Zayn
-Jestem z Polski. Przyjechałam z siostrą cioteczną do jej chłopaka-odpowiedziałam i pomyślałam nagle"zadługi jęzor"
-Aaa,to wszystko tłumaczy.-uśmiechną się Liam. Odwzajemniłam uśmiech. Wtedy Niall oświadczył,że idzie porozmawić na skaypie z tą dziewczyną. Chłopcy zareagowali niechętnie:
-Nie idź! Nie wypada zostawiać gościa!-krzyknęli
-No dobra-odparł Niall niechętnie,ale widać,że nie chciał się przy mnie kłucić.
-A właściwie kto to jest,ta dziwczyna?-zapytał ciekawski Louis
-Chyba z Polski. Ma tak z 18,19 lat.
-A jak brzmi jej nazwa użytkownika?-zapytał Harry
- MKO6-powiedział Niall,a mi się otworzyła buzia. Byłam w większym szoku,niż wtedy,kiedy ich zobaczyłam. Liam zapytał:
-Co się stało?
-Bo...to... mmmojjja nazwa użytkownika!
- Co?!!!-wtedy i Niallowi opadła szęka.

------------------------------------------------------------------------------------------
Życzę wam miłego dnia ;)
Mania :D

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 10

Leniuchy 
Po dniu pełnym wrażeń zasnęłam błyskawicznie i obudziłam się dopiero rano. Ledwo otworzyłam oczy a już je zamknęłam ,bo słońce raziło po oczach. Niestety wiedziałam że już nie zasnę więc wywlokłam się z pod kołdry i poszłam się ubrać. Następnie wyszłam na korytarz skąd można było wyczuć piękny zapach naleśników. Ucieszyłam się ,bo bardzo dawno ich nie jadłam .
-Witam wszystkich – powitałam serdecznie Pitera i Sandrę gdy weszłam do kuchni .
-Hej młoda – odpowiedzieli równo na co ja zareagowałam śmiechem. Oni nie zwrócili na to uwagi tylko zaczęli się czule całować. Na ten widok chciałam się rozbeczeć ze szczęścia . Bardzo słodko wyglądali .
-Co zamierzasz dziś robić ,bo ja mam zamiar jeśli pozwolisz zabrać twoją siostrę za miasto do moich rodziców – powiedziała do mnie Chłopak. Musiałam się chwile zastanowić . Nie nad tym czy mu pozwolę ,bo oczywiście że pozwolę (nie wiem po co on się mnie o to pytał ) ,ale  nad tym co ja będę robić w obcym dla mnie mieście.
-No oczywiście że ci pozwalam ją zabrać ,a ja chyba pójdę pozwiedzać- odpowiedziałam po paru chwilach namysłu
-Może chcesz mapę z moimi zapiskami gdzie jest fajne miejsce w tym mieście? Narysowałem te punkciki jak przeprowadziłem się do Londynu .-spytał się mnie Chłopak mojej siostry ciotecznej ( nie mogę się przyzwyczaić że ona ma chłopaka ,a ja nie) .
-No jasne że chcę – odpowiedziałam po czym poszłam za nim do jego pokoju. Podał mi tą mapę . Na samy początku nie mogłam się połapać o co w niej chodzi ,ale gdy dłużej nad nią posiedziałam zrozumiałam ją wreszcie. Po 2 godzinach mojego siedzenia nad tą mapą przyszła Sandra i powiedziała że już jadą i wrócą jutro . Ucałowałam ją i życzyłam miłej podróży. Ona wyszła z mojego pokoju a potem usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Postanowiłam że najpierw zjem te naleśniki co rano „moje gołąbki” przygotowywały ,a później pójdę się przebrać w lepsze ciuchy . Jak postanowiłam tak zrobiłam po jakiś 30 min. Byłam już przygotowana do wyjścia wzięłam klucze ( Peter mi je przed wyjazdem zostawił ) zamknęłam dom i poszłam w stronę London eye.
„godzinę później”
-Widok z London eye jest zapierając wdech w piersiach. Nigdy wcześniej nie bawiłam się tak dobrze sama. Teraz pójdę nad Tamizę popatrzę na mijające mnie statki .Ciekawe co w ogóle u Sandr czy już dojechali ? A u Zosi , Adama , Eweliny ? Jeju jaką ja jestem beznadziejną przyjaciółką  . Nagle moje użalania się nad sobą przerwał chlust zimną wodą w twarz.
-Aaaaaa zimne – krzyknęłam ze zdziwieniem . w ogóle za co ja dostałam tą zimną wodą po twarzy.
-Sorki nie chcieliśmy . Niestety  Harry nie umie celować – odezwał się któryś niestety nie widziałam ich bo krople spadały mi na oczy .
-Nic się nie stało rozumiem ,że to było nie chcący- odpowiedziałam nadal nie zdając sobie sprawy z kim rozmawiam .
- No ,ale nic takiego nie powinno się wydarzyć . Poza tym stało się bo tusz rozmazał ci się po całej twarzy – odpowiedział inny poznałam po barwie głosu . Z dawało mi się że ma podobny głos do chłopaka z którym gadam na skypie , ale przecież w Londynie jest tyle mieszkańców mających irlandzki akcent ( bo taki mają oboje ) że na pewno to nie jest ta sama osoba.
-Jaki tusz ?- spytałam się po chwili ciszy

- Do rzęs – odpowiedział chyba ten co mnie oblał ,bo mówił takim zawstydzonym  głosem . Dopiero po 2 min. zdałam sobie sprawę  że dziś pomalowałam sobie rzęsy ( czego najczęściej nie robię ). Od razu zaczęłam ścierać tusz ręką .

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 9

Nałożyłam słuchawki na uszy,włączyłam 1D i po krótkim czasie zasnęłam.
Nagle obudziłam się i spojżałam na Sandrę. Zapytałam się jej:
-Co się dzieje?
-Lądujemy,a co?
-Nic,wydawało mi się że lot samolotem będzie dłuższy.
-Nie dziw się. Całą drogę przespałaś.
-Naprawdę?
-Naprawdę.
Pogadałyśmy jeszcze tak z 10 min i samolot wylądował. Wyszłyśmy z maszyny i pokierowałyśmy się do odbioru bagaży. Zabrałyśmy walizki i nagle rozdzielił nas tłum i po chwili Sandry już nie było. Wystraszona zaczełam biegać po lotnisku jak głupia. To nie pomogło. Zaczełam nawet wołać,ale Sandry nadal nie było. Dopiero po półtorej godziny znalazłam ją równie zestresowną jak ja. Po czym udałyśmy się do wyjścia,gdzie już czekał na nas chłopak mojej siostry ciotecznej. Sandra rzuciła się Peterowi na szyję i złożyła na jego ustach czuły pocałunek,a on ją okręcił wokół własnej osi. Potem chłopak przywitał się ze mną przyjacielskim misiaczkiem. Następnie zaprowadził nas do swojego samochodu i schował nasze walizki do bagażnika. Nieźle się namachał,bo miałyśmy dużo rzeczy. Sandra usiadła z przodu koło swojego chłopaka,a ja z tyłu. Po jakiś 20 min jazdy dotarliśmi na miejsce,do domu Petera. Wysiedliśmy z auta,my zabrałyśmy walizki i weszłyśmy do mieszkania w którym mieszkał chłopak Sanderki. Mieszkał on w centum Londynu. Kiedy uświadomiłam sobie,żejestem w miście w którym chciałam być zawsze,to mało co się nie przewróaciłam. Peter pokazał nam nasze pokoje i poszłyśmy się rozpakować. Po15 min zarzaryej walki z cióchami wróciłam do salonu i usiadłam w fotelu na przeciwko "zakochanej pary". Sandra leżała głową na kolanach Petera a on ją czule głaskał. Zaczeliśmy rozmawiać na temat naszej podróży. Potem zeszliśmy na to jak bardzo Sandra teskniła z Peterem i jak on za nią. Widać było,że się kochają. Tak czas upłyną nam do wieczora. W końcu poczułam,że odpływam i poszłam się położyć. Umyłam się,przebrałam się w piżemę i położyłam się spać. Po dniu pełnym wrażeń zasnęłam błyskawicznie i obudziłam się dopiero rano.

------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział 9 .
DOBRANOC , PCHŁY NA NOC , KARALUCHY NA RANO !!! ;)
Mania :D

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 8

-Dziękuje i pa – powiedziałam po czym się rozłączyłam.
Schowałam laptopa do torby i wyjęłam ubrania. Poszłam do łazienki i odświeżyłam się,ubrałam i wyszłam z łazienki. Moi przyjaciele byli już gotowi. Zebrałam się do końca i wyszłam z domu Zośki z moimi rzeczami. Adam wziął moje walizki i włożył do bagażnika. Ja i Zosia usiadłyśmy z tyłu a Ewelina i Adam z przodu (Adam prowadził bo to jego samochód). Jechaliśmy tak z 2 godziny. Oczywiście cały czas śmialiśmy się i gadaliśmy na różne tematy. Kiedy dojechaliśmy na lotnisko Adam wyją moje i Eweliny walizki. Najpierw poszliśmy mnie odprowadzić. Nagle zobaczyłam Sandre,podbiegłam do niej i wyściskałam ją jak najmocniej umiałam. Po chwili odwróciłam się i zobaczyłam,że moi znajomi zaczynają się oddalać. Pobigłam za nimi.
"oczami Zośki"
Nagle usłyszlam głos Ali. Odwróciłam się i zobaczyłam moją przyjaciółkę biegnącą za nami. Kazałam reszcie się zatrzymać. Wszyscy się odwrónili i nagle Ala rzuciła się nam na szyję. Najpierw Adamowi,potem Ewelinie,a na końcu mi. Kiedy mnie ściskała poczułam że łzy spływają jej po policzkach. Przyjaciółka mnie puściła i zobaczyłam,że płaczy krokodylimi łzami. Ewelina też zaczęła płakać. Ja również nie wytrzymałam i się rozkleiłam. Nawet Adam się zarumienił i wszyscy zrobiliśmy grupowego misiaczka. Sandra tylko patrzyła na to wszystko i się uśmiechała,jednak po chwili i ona nie wytrzymała,i się rozkleiła. Pochwili całą 5 przytulaliśmy się do siebie. Dopiero po jakiś 10 min ogarnęliśmi się i pozwoliliśmy dziewczynom pójść do samolotu. Chociaż już się nie rzytulaliśmy to po moich i Ali policzkach ciągle spływały pojdyńcze łezki.
"oczmi Ali"
Zaczęłyśmi się oddalać od naszych przyjaciół. Oni nam machali z uśmiechami na twarzach,jednak widziałam,że Zosia jest smutna. Powoli traciłam ich z pola widzenia,aż w końcu całkiem zniknęli. Pośpiesznie udałyśmy się do miejsca z kąd miał odlatywać nasz samolot. Weszłyśmy do środka i zajęłyśmy nasze miejsca. Na szczęście były one koło siebie. Nałożyłam słuchawki na uszy,włączyłam 1D i po krótkim czasie zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------
Witam wszystkich obecnych czytelników ! Od dzisiaj będę pisała razem z drugą autorką tego bloga :)
Pozdrawiam ;*
Mania :D

Ważne

Mamy nowego autora . Witamy !!!!!!!!!!!!!!!! Powinna jeszcze dziś dodać rozdział . :D

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdziała 7



Pomyłka czyżby ?

„oczami Zosi”
„dryń , dryń ” usłyszałam dźwięki dochodzące z Ali torby . Spojrzałam na dziewczynę , które zasnęła wyglądała jak aniołek więc postanowiłam jej nie budzić i sama sprawdzić kto się do niej tak dobija. Zajrzałam do jej torby dźwięki wydobywały się z laptopa .Normalnie zabiła by mnie gdybym odebrała ,ale że śpi ,a ktoś się dobija nie powinna zrobić mi krzywdy .
-Kto się do niej tak na tego skpe’a dobija ?-spytał Adam
-Jakiś Ml_1/5 wiesz może kto to ? – spytałam się go
-Nie ,nie mam pojęcia – odpowiedziała mi
- Ja wiem – odezwała się Ewelina
-To kto to jest ?- spytałam się dziewczyny
-Ten chłopak z którym tak często gada – odpowiedziała mi i poruszyła śmiesznie brwiami
-odbieraj już – powiedział pośpiesznie Adam
- Ale on nie chciała żebyśmy z nim rozmawiali – odpowiedziałam
-No to powiemy że wcisnęliśmy to przez przypadek –odpowiedział i wcisnął przycisk odbierz
-Coś ty idioto zrobił – wrzasnęłam na Adama
- Hej MKO6 – usłyszeliśmy męski głos wydobywający się z laptopa
-Sorry to nie ona my jesteśmy jej przyjaciółmi ,a ona słodko śpi na kanapie – odezwała się do chłopaka Ewelina
- A to miło mi was poznać . Rozumiem że jak tak śpi nie chcecie jej budzić ?- spytała chłopak
-Tak zgadza się – Tym razem ja odpowiedziałam
-Ml_1/5 mam do ciebie pytanie – powiedział Adam
-Tak słucham cię – odpowiedziała mu osoba ,która jest po drugiej stronie 
-Dlaczego nigdy z naszą przyjaciółką nie widzieliście się . Zawsze rozmawialiście bez włączonej kamerki ? – spytał się go Adam
-Naprawdę . Nie masz już chyba o co pytać . przecież zadawałeś jej już to pytanie –wcięłam się
-Nie , nie mam . Poza tym chcę wiedzieć jak on odpowie na to pytanie – odpowiedział mi Adaś
-No to jak ?-spytał się Adam chłopaka
-Po prostu oboje uważamy że jest to nam do szczęścia nie potrzebne. Mówimy sobie po różnych rzeczach nie widząc się i tak jest po prostu łatwiej-odpowiedział mu bez wahania
Rozmawialiśmy tak dobre 30 min. Dowiedzieliśmy się o nim różnych ciekawych rzeczy i wszyscy uznaliśmy że jest bardzo miłą osobą.
„oczami Alicji” 
-Wiesz jesteś bardzo miły –usłyszałam głos Zosi z jadalni. Wstałam z kanapy jeszcze trochę zaspana i ruszyłam w stronę jadalni. Co tam zobaczyłam przeraziło mnie. Mój laptop stał na stole otwarty ,a wokół niego siedzieli moi przyjaciele rozmawiający z kimś. Spojrzałam na ekran i zdziwiło mnie napis ,który się tam znajdował ponieważ było tam napisane Ml_1/5 .
-Co się tu do cholery dzieje ? – wydarłam się na cały glos
Moi przyjaciele spojrzeli na mnie i ich zatkało . Widocznie nie spodziewali się że przyłapie ich na gorącym uczynku. Uspokoiłam się trochę i spytałam już spokojna.
-Dlaczego rozmawiacie z Ml_1/5 na moim laptopie ?-spytałam
-No bo to się stało tak niechcący – zaczął Adam
-Niechcący powiadasz ?- powiedziałam z ironią w głosie
-Dziewczyno nie gniewaj się na nich to moja wina –odpowiedział kolega z laptopa
-Naprawdę ?-skierowałam to pytanie do moich przyjaciół. Oni pokiwali głowami na „tak”.
-Dobrze chyba się już na gadaliście. Musimy kończyć ,bo za jakąś 1 godzinę trzeba wyjechać na lotnisko –powiedziałam
-A zanim się rozłączę życzę miłego lotu- powiedział chłopak z drugiej strony laptopa

-Dziękuje i pa – powiedziałam po czym się rozłączyłam. 

Rozdział 6

     
Noc

Ewelina –Ja tak dłużej nie wytrzymam idę się pochwalić Frankiemu.
Ja z Adamem tylko wywróciliśmy oczami ,a Zosia się szeroko uśmiechnęła.
-No co wam się nie mogę pochwalić to chociaż jemu się pochwalę – powiedziała i pobiegła do jadalni rozmawiać na skype z Frankim.
- A ty nie idziesz się pochwalić „swojemu” chłoptasiowi –zwrócił się do mnie Adam
-po pierwsze to nie jest chłoptaś tylko starszy od nas chłopak ,a po drugie nie on nie musi wszystkiego wiedzieć – powiedziałam z ironią w glosie
-Ale sama mówiłaś że zachowuje się jak dziecko –odpowiedział mi szybko
-Tak zachowuje się tak ,ale to nie zmienia faktu że jest od nas starszy –powiedziałam
-No dobra sorry – powiedziała zrezygnowanym głosem Adaś
 -A w ogóle Ala wiesz ile on ma lat i jak wygląda –wtrąciła się do rozmowy moja Zołza
-Jest ,albo 1 ,albo 2 lata od nas starszy i nie widziałam go ,bo jak by mi się pokazał to ja musiałabym mu się pokazać ,a boje się że na mój widok się przerazi – powiedziałam szczerze
-Oj nie gadaj głupot ładna jesteś i nie przerazi się ciebie mogę ci to na 100 % zagwarantować –powiedziała po czym mnie przytuliła
-Tak mówicie sobie co chcecie i tak wiem lepiej –powiedziałam szeptem tak żeby nikt mnie nie usłyszał
-Aluś choć tu na chwilę Franki chcę z tobą rozmawiać – usłyszałam wrzask Eweliny . Wyrwałam się z uścisku Zosi i poszłam w stronę jadalni
-Co chcesz ode mnie Franki ? – powiedziałam zwracając  się do chłopaka
-Chciałbym życzyć ci dobrej podróży . Żeby nic w samolocie się nie zepsuło – powiedział do mnie
-Nie dziękuje –odpowiedziałam mu z wielki uśmiechem
-Widzisz Ewelina tak się odpowiada żeby nie zapeszać – zwrócił się do mojej przyjaciółki
-Dzięki Alka teraz będę się z nim kłócić –powiedziałam do mnie Ewelina
Machnęłam jej ręką w geście „proszę bardzo ” i wyszłam na korytarz .Spojrzałam na zegar ,który wskazywał 23:55 . Na samą myśl że jest tak późno zaczęłam ziewać. Następnie weszłam do salonu gdzie moja przyjaciółka klękałam przy DVD, a Adam stała nad nią .
- Co robicie ?-spytałam zaciekawiona
  -Włączamy karaoke – odpowiedział mi przyjaciel
- O super – powiedziałam po czym wygodnie rozsiadłam się na kanapie
Jak reszta skończyła majstrować przy sprzęcie przyszła Ewelina i usiadła się obok mnie . Reszta zrobiła to samo .
-To kto zaczyna ?- powiedział Adam
-Ja chcę – powiedziała Zosia i rzuciła się na sprzęt
-To piosenka dla ciebie – powiedziała i zaczęła śpiewać moją ulubioną piosenkę Kiss me - ed’a sheerana  (to dziwne bo jestem fanką 1D a moją ulubioną piosenkę śpiewa ed ) .

Jak zaczęła śpiewać popadłam w melancholię a potem wpadłam w objęcia morfeusza . 

Rozdział 5


                                                             Pogaduszki

-Tak wygrałam – wykrzyczałam te słowa na całe gardło
-Co wygrałaś ? – usłyszałam pytanie z ust przed chwilą przybyłej przyjaciółki
-Zakład –odpowiedziałam jej od razu
-A o co się założyliście ? –znów zadawała pytanie
-Ile się spóźnisz . Wiem Ewelinciu że to chamskie ,ale tak często się spóźniasz że to już nie jest dziwne że się o to założyliśmy – odpowiedziałam
-Oj dobra nie gniewam się – odpowiedziała po chwili namysłu
-Dobra to co teraz robimy – zadała pytanie od razu moja zołza (Zośka)
-Może damy im prezenty – odpowiedział Adaś
-Jakie prezenty – odpowiedziałyśmy z Eweliną razem
-No naradziliśmy się z Adamem i uznaliśmy że warto wam kupić prezent na drogę – odpowiedziała Zosia
-ooooo jakie to słodkie – powiedziała Ewelina
-najpierw Ewelincia – powiedział Adaś i podała jej małe pudełeczko owinięte papierem do prezentów .  Dziewczyna pośpiesznie odwinęła prezent a jej oczom ukazała się piękna przywieszka do bransoletki w kształcie koniczynki z napisem „my girl” . Ewelina od razu uściskała Adama i bardzo mu podziękowała  .
- teraz prezent ode mnie dla ciebie Ewelinciu – powiedziała Zosia i wręczyła jej misia z serduszkiem na którym było napisane „trzymaj się ”.Ewelinka uściskała ją i szepnęła jej na ucho że ją kocha a potem jeszcze ją przytuliła. Ja siedziałam z boku przyglądając się tej sytuacji i uśmiechając się  szeroko .
-Myślisz że zapomnieliśmy o tobie Aluś ?-spytał się mnie Adam
-Miałam nadzieję że tak – odpowiedziałam mu szczerze
-To miałaś złą nadzieje . Proszę to dla ciebie – powiedział i wyciągnął zza pleców małe pudełko. Szybko je otworzyłam i   ukazała się moim oczom naszyjnik w kształcie serca z napisem „Forever Young” . Ucieszyłam się jak małe dziecko i rzuciłam się Adamowi na szyję . Pocałowałam go w policzek i podziękowałam po czym go puściłam . On uśmiechnął się do mnie . Odwzajemniłam uśmiech.
-teraz prezencik ode mnie –powiedziała Zosia po czym podała mi większe pudełko . Rozpakowałam pudełko a w nim znajdował się nowy iPhone. Wytrzeszczyłam oczy ze zdumienia.
-Nie myśl że to tylko ode mnie to jest prezent wspólny razem z twoimi rodzicami – powiedziała Dziewczyna. Nie wiedziałam co robić czy płakać czy skakać .Nagle moje nogi same się zerwały i rzuciły się na nią. Uściskałam ją najmocniej jak mogłam i powiedziałam jej że jest najlepszą przyjaciółką na świecie.
-Ja też mam dla was wszystkich prezent-powiedziałam i poszłam na korytarz do swojej torby w której znajdował się prezent. Wróciłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli z wymalowanym zdziwieniem na twarzach.
-No co wy macie dla mnie a je nie mam mieć dla was ?-powiedziałam i wszystkim wręczyłam przypinkę do kuczy z napisem BFF
-Chciałam żeby wszystko było takie samo ,a dla Adasia nie kupie bransoletki ani naszyjnika więc kupiłam przywieszki do kluczy –powiedziałam po minucie ciszy
-są piękne – powiedzieli równocześnie i zrobiliśmy grupowego misiaczka .
-Ja też mam prezent dla każdego -oznajmiła Ewelina i wyjęła z torby małe kartoniki .

-Proszę to dla Zosi , to dla Adasia ,a to dla Alusi – mówiła i rozdawała każdemu jego prezent. Rozpakowaliśmy na raz, dwa ,trzy i naszym oczom ukazały się słuchawki . Każdy miał inne ja miałam niebieskie z flagą Wielkiej Brytanii ,Zosia całe w kwiaty a Adaś całe czarne z flagą Francji . Znów zrobiliśmy grupowego misiaczka i usiedliśmy wygodnie na fotelach w ciszy ,którą nagle przerwała Ewelina –Ja tak dłużej nie wytrzymam idę się pochwalić frankiemu. 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 4


Impreza


-To pewnie któreś z gości –powiedziała Dziewczyna i poszła otworzyć
-O cześć Adam- usłyszałam donośny głos mojej przyjaciółki
-Hejka Adaś –wrzasnęłam na cały głos
-Hej młoda –usłyszałam głos mojego przyjaciela dobiegający z przedpokoju
Adam zdjął swoje buty i przyszedł do salonu . Zosia podążała za nim.
-Dziewczyny ? –usłyszałyśmy głos przyjaciela
-Tak –powiedziałyśmy razem
-Może mały zakładzik ? –spytał się nas
- A o co – spytała się moja przyjaciółka
-Ile spóźni się Ewelina na imprezę . –odpowiedział
- Ja obstawiam godzinę –powiedziałam
- Ja 30 min. – powiedział gospodarz domu
Ja z Adamem spojrzeliśmy się na nią jak na wariatkę .
- No co wierze w ludzi –powiedziała trochę zdziwiona naszą reakcją Zofia
-Ja obstawiam 2 godziny –dopowiedział Adaś
-No to stoi –powiedzieliśmy i uścisnęliśmy sobie dłonie
„30 min. Później ”
-Niestety Zosiu przegrałaś – powiedział Adam ze śmiechem
-Ja się tak nie bawię – powiedziała dziewczyna i udawała że ma focha
-Oj nie złość się razem go pokonamy – powiedziałam do przyjaciółki
- O tak – powiedziała dziewczyna i się chytro uśmiechnęła
„oczami Eweliny”
-Ej pośpiesz się ja już jestem 30 min. Spóźniona ,a poza tym ja już szybciej się z rodziną pożegnałam niż ty ułożyłeś włosy-krzyczałam z samochodu na mojego kuzyna który miał mnie podwieźć do Zośki
-no już idę – powiedział mój kuzyn i ślamazarnym krokiem podążał do samochodu
-pośpiesz się ,bo jak nie to zaraz będzie cię COŚ bolało –powiedziałam z naciskiem na coś
Kuzyn od razu przyśpieszył i po 10 sec. był już w samochodzie . Wyjechaliśmy od razu .Jak dobrze wyjechać do Nowego Jorku na całe wakacje i oderwać się od tego miasta .Kiedy dojechaliśmy było za 4 min. 20. Szybko wysiadłam wzięłam walizki i pobiegłam do drzwi .
„oczami Alicji”
-Już jestem sorry za spóźnienie- usłyszeliśmy znajomy nam głos na korytarzy
Od razu spojrzałam na zegar za 1 .min 20

-Tak wygrałam – wykrzyczałam te słowa na całe gardło

Rozdział 3


Przygotowania


Stałam tak jakieś 10 min. Po czym podeszłam do drzwi i zapukałam .otworzyła mi Zosia .
-O cześć kochanie wejdź –powiedziała moja przyjaciółka po czym cmoknęłam mnie w policzek
-Cześć i jak to słodko brzmi –powiedziałam akcentując  słowo słodko
-Ja ciebie czasem nie rozumiem mówię do ciebie tak już dobre 5 lat a ty zawsze tak reagujesz –powiedziała do mnie
-no widzisz –odpowiedziałam
Zdjęłam buty i weszłam ze wszystkimi moimi tobołkami do  środka .Rozejrzałam się do okoła nikogo nie było „czemu tu tak pusto ” pomyślałam
-Zosiu jesteś sama w domu ? –spytałam
- Tak rodzice pojechali z chłopakami do Częstochowy  ,a mi pozwolili zostać ,bo wiedzieli że pożegnanie z tobą jest dla mnie bardzo ważne –powiedziała Dziewczyna
Podeszłam do niej i ją przytuliłam, a ona odwzajemniła uścisk . Po chwili odeszła zostawiając mnie samą w przedpokoju .spojrzałam na wielki zegar wiszący na ścianie ,który wskazywał 18:25.Walizki zostawiłam z boku żeby nikt się o nie, nie potknął. Potem poszłam do Kuchni w której już urzędowała Zosia.
-Pomóc ci –spytałam się jej
- Nie . Jesteś  gościem więc idź do salonu usiądź i poczekaj na resztę – oznajmiła moja przyjaciółka
-Ale ja chcę ci pomóc . I dobrze wiesz że jestem równie uparta co ty więc nie ma sprzeciwu –powiedziałam do niej stanowczo
-Dobra jak chcesz pomóc to zanieś te szklanki które leżą na stole do salonu –powiedziała po czym  zabrała się za robienie przekąsek
Potem zaczęłyśmy gadać o głupotkach i wygłupiać się i  w takiej atmosferze trwały całe przygotowania.
-Ładnie nam to wyszło –oznajmiłam po zakończonych przygotowaniach
-zgadzam się –odpowiedziała mi Zośka
Nagle usłyszałyśmy donośne pukanie do drzwi .

-To pewnie któreś z gości –powiedziała Dziewczyna i poszła otworzyć

Rozdział 2

                                                               Pożegnanie

-Dziewczynki jedzenie – krzyknęła z dołu mama
-już idziemy –krzyknęłam i poszłam na dół z siostrą
Zeszłyśmy na dół gdzie czekał na nas piękny zapach unoszący się w powietrzu .
-Chińszczyzna –wrzasnęłam na cały głos uradowana jak małe dziecko ,które dostało zabawkę o ,której marzyło.
Moja mama oraz Anielka zareagowały na mój wrzask głośnym śmiechem .
-Specjalnie na pożegnalną kolację ci ją zrobiłam – powiedziała mama z wielkim uśmiechem na twarzy .
-Dziękuję jesteś najlepszą mamą na świecie –powiedziałam po czym ją uściskałam
-Dobra siadaj i jedz –powiedziała i poszła do łazienki się umalować ,bo jak to ona uważa „trzeba ładnie wyglądać dla samej siebie”
Zjadłam  z wielkim apetytem po czym poszłam na górę po moje dwie walizki i torbę podróżną . Zatargałam je na sam dół po czym wszedł do domu tata.
-Córciu mogłaś poczekać na mnie przecież zniósł bym ci te walizki –oznajmił
-Wiem o tym tato ,ale w Londynie ciebie nie ma i wtedy miałabym problem z walizkami a tak to wiem jak się zabrać za nie –odpowiedziałam
Potem nadszedł czas pożegnania przytuliłam z całej siły tatę ,a potem Anielkę . Mama mnie zawozi więc tuż pod wejściem do Zosi domu uściskam ją . podczas pożegnania popłakałam się więc trochę mi to zajęło zanim się uspokoiłam i wyszłam z domu . Mama wrzuciła moje  rzeczy do bagażnika po czym wsiadła do samochodu. Ja ostatni raz spojrzałam na mój domek i rodzinę machającą w oknie. Uśmiechnęłam się do nich szczerze pomachałam ,a później wsiadłam do samochodu .
-No to jedziemy do Zośki ?-spytała się mnie mama
-Tak –odparłam stanowczo
Mama odpaliła silnik ,a później wyjechała z posesji kierując się w stronę domu Zosiuni  .W samochodzie panowała niezręczna cisza ,którą po 5 min. Przerwała mama .
-To kto będzie na tej imprezie ? spytała się mnie
-Zosia ,Ja ,Ewelina i Adam –odpowiedziałam
-acha –powiedziała po czym znowu zapadła cisza ,która trwała do końca podróży . Zatrzymałyśmy się przed domem . Wysiadłyśmy podeszłyśmy do bagażnika i wyciągnęłyśmy moje rzeczy . Jak już wszystko wyjęłyśmy mama mnie uściskała.
-Trzymaj się córciu i dzwoń do nas codziennie –powiedziała po czym po jej policzku popłynęła łza.
-Dziękuje i przyrzekam że będę dzwonić –powiedziałam ,a potem oderwałam się od mamy

Kobieta wsiadła do samochodu . Pomachałam jej ,a ona potem odjechała ,a ja zostałam sama na podjeździe do domu Zosi .

Rozdział 1


Życie

„Co to  znaczy  życie ? To jest to coś dzięki któremu męczysz się codziennie w szkole ,pracy, domu .Coś co sprawia że jesteś niby szczęśliwy a w środku płaczesz z bólu . Wszyscy mówią że życie jest najcenniejszą rzeczą jaką można było dostać . Rzeczą od samego Boga. Może i jest najcenniejsze ale czemu musi być takie trudne . Cały czas są jakieś przeszkody które przeszkadzają ci osiągnąć szczęście. Szczęście następna rzecz o której tak często mówisz a mało wiesz . Dlaczego ? Dlaczego to wszystko jest tak skonstruowane ? Dlaczego o rzeczy na których ci zależy trzeba o nie walczyć ? Sama tego nie wiem ale tak jest i już . ”
-Ala gdzie jesteś ? -usłyszałam krzyk mojej mamy z dołu
- U siebie w pokoju.- odpowiedziałam
-Zejdź tu proszę i pomóż mi rozpakować torby z zakupami . – usłyszałam jeszcze raz
Leniwie zeszłam z łóżka .Zamknęłam klapkę od swojego laptopa żeby nikt mi nie podejrzał o czym w nim pisałam i zeszłam na dół.
-Co robiłaś ? –spytała się mnie
-najpierw spakowałam się do Zośki ,a potem na chwile weszłam na facebooka . –odpowiedziałam
- A to już dziś ?- spytała się ponownie mnie mama
- O co ci chodzi ? –spytałam ze zdziwieniem na twarzy
-No impreza u Zosi  ? – spytała się mnie mama
-„Jak ona zadaje dziś dużo pytań i w ogóle co ona chce ode mnie .”-pomyślałam
-Halo ziemia do Ali zadałam ci pytanie ?
Otrząsnęłam się  i odpowiedziałam
-Tak to dziś . Zawieziesz mnie tak jak obiecałaś ?
-Obiecałam więc dotrzymam obietnicy . O której zaczyna się impreza ? –spytała się mama
Spojrzałam na zegarek . wskazywał 17 :30 .
-O 19 ale obiecałam Zośce że jej pomogę w przygotowaniach więc chce wyjechać za jakieś 30 min. –odpowiedziałam
-Dobrze to idź zebrać się do końca ,a ja zrobię ci coś do zjedzenia ,bo głodnej nie wypuszczę cię z domu . –powiedziała po czym pokazała ręką żebym już biegła na górę się uszykować
Pobiegłam szybko po schodach na górę i zaczęłam dopinać walizkę.
-Kurde nie chce się zamknąć –powiedziałam no głos
-Chcesz pomocy ? –usłyszałam z dołu głos Anielki
-No jasne że tak –odpowiedziałam
Siostra wbiegła po schodach na górę i stanęła w drzwiach do mojego pokoju .
-możesz usiąść na mojej walizce – powiedziałam i pokazałam palcem na walizkę leżącą w koncie
-Oczywiście że tak –powiedziała i usiadła na niej
Ja przyklękłam i zapięłam walizkę. Na szczęście ta druga się łatwo zapięła .
-Dziękuje – powiedziałam i uściskałam Anielkę
-Nie ma za co –powiedziała i wtuliła się we mnie . Wiedziałam że ona nie chce żebym wyjechała ,ale rozumiała że jestem dorosła i zawsze moim marzeniem było zwiedzić Londyn i jakbym nie skorzystała z tej propozycji od Sandry byłabym kompletną idiotką ( którą z resztą w małym stopniu jestem ) .
-Dziewczynki jedzenie – krzyknęła z dołu mama


Prolog

Prolog
Dziś jest 23 czerwca, czyli już jutro wylatuje z siostrą cioteczną do Londynu do jej chłopaka . Do miasta które zawsze chciałam zwiedzić . Zawsze chciałam tam być choć 1 min. ,a teraz wylatuje tam na całe wakacje i kilka lat studii . Wczoraj skończyłam ostatni rok szkolny w liceum. Przed chwilą skończyłam pakowanie się a teraz grzebie w Internecie w poszukiwaniu czegoś co mogę robić podczas lotu samolotem. Pewnie i tak będę robić to co zwykle robię podczas podróży samochodem czyli słucham muzyki i czytam .
„telefon dzwoni”
-Halo  - odebrałam nie patrząc kto dzwoni
-Cześć Aluś będziesz dziś na naszej imprezie pożegnalnej u Zosi ? –usłyszałam w słuchawce telefonu miły ciepły głos ,który  bardzo dobrze znałam
-No jasne że będę .Ewelina przecież muszę się z tobą i resztą pożegnać . Ty chyba nie myślisz  że pozwoliłabym byś poleciała do USA bez pożegnania ze mną   ? –spytałam
-Oczywiście że nie poleciałabym tam bez wyściskania cię przecież ty lecisz dziewczyno do Londynu muszę dowiedzieć się jak czujesz z tym i wszystkiego innego . – oznajmiła
-Wszystkiego innego czyli ? spytałam przerażona
- Dowiesz się na imprezie . – powiedziała tym swoim tajemniczym i chytrym głosikiem ,którego rzadko używała
-Dobra muszę kończyć i się do końca spakować .Do zobaczenia o 19 .powiedziałam
-Pa   pa –powiedziała i się rozłączyła

Dobra muszę coś napisać w moim pamiętniku ,który ostatnio prowadziłam w laptopie . Napiszę teraz ,bo na imprezie wszyscy będą zaglądać mi przez rękę co takiego ciekawego piszę , a nie za bardzo chce żeby oni wiedzieli o czym to pisze . 

Wstęp

No to zaczynamy !!! Założyłam bloga tak z spontanu .Dziś i w najbliższym czasie będę wstawiać rozdziały często ,a potem zwolnię . Na razie częściej dlatego że mam już napisane kilka rozdziałów tylko się cykałam je wstawić .