czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 27

"oczami Louisa"
Podirytowało mnie to wszystko. Dlaczego Alicja całowała się z tym typem? Mimo naszej kłótni wydawało mi się, że jeszcze mnie kocha, a tu coś takiego! Wkurwiło mnie to i to ostro. Zaciskając pięści i  tępo patrzyłem na nich. Kiedy mieliśmy już wychodzić nagle usłyszeliśmy krzyknięcie za sobą "Patrzcie! To One Direction!".
-Dobra, pośpieszmy się!- ponaglił nas Liam, który widać też miał już dosyć tego dnia. Udało nam się uciec przed fanami bez większych problemów.
"oczami Alicji"
W samochodzie panowała niezręczna cisza, poza cały czas trwającą kłótnią między Zosią a Adamem. Norma. Oni zawsze się kłócą. Jak prawdziwe rodzeństwo. Nagle poczułam takie poczucie winy. Nie wiem dlaczego. Spojżałam na Louisa. Był widocznie zdenerwowany. Miał zaciśnięte pięści i tępo patrzył w okno. W żołądku aż mi się skręcało z tęsknoty. Chciałam teraz się do niego przytulić i żeby znowu było jak wcześniej. Jak przyjedziemy do domu to z nim pogadam na poważnie, bo to, mimo że trwa tak krótko, wyniszcza mnie od środka.
"oczami Zayna"
Ta Ewelina to niezła laska. Podoba mi się. Jest taka "Bad Girl". Muszę popytać dziewczyn na jej temat, żeby

się czegoś o niej dowiedzieć, bo naprawdę jest świetna.
"oczami Zosi"
On mnie zaraz doprowadzi do furii. Znalazł się kurde taki, co niby wszystko pamięta.
-Adam, zrozum, że tak nie było. To Ola wpadła wtedy na tego faceta, a nie ja!- zaraz zwariuje z nim. Co za kretyn.
-Mnie i tak się wydaje, że to ty wpadłaś na tego grubego dziada.
-Jak słusznie zauważyłeś, wydaje ci się, że tak było.- odparłam akcentując "wydaje ci się"
-A może przestaniecie się wkońcu kłucić, bo nic nie rozumiemy.- wtrącił się Liam. No tak! My kłóciliśmy się po polsku, więc nie dziwię się, że nic nie rozumieli.
-Już przestajemy.- uśmiechnęłam się do mojego chłopaka posyłając mu całusa.
-Ale ja jeszcze..- zasłoniłam Adamowi ręką usta żeby się uciszył. On zrobił mine jak rozzłoszczony 5- latek i odwrócił się w stronę okna. Czyli wszystko w pożądku. Reszta drogi minęła w ciszy. Kiedy samochód stanął na podjeździe do domu, Adam otworzył drzwi. Byliśmy tak zciśnięci, że odrazu we dwoje wypadliśmy z samochodu na beton. Zaczęliśmy się śmiać. Ala mało co nie przewróciła się ze śmiechu. Reszcie towarzystwa też udzielił się dobry humor i wszyscy zaczęli się śmiać. Po ok. 15 min głupawki chłopcy zaczęli się zbierać do środka. Ja, ciągle rozbawiona, siedziałam po turecku na betonie i debilnie się śmiałam.
-Może pomóc pięknej pani wstać?- zapytał zabawnie Liam. Najwyraźniej nie jest aż tak zły, że jest Adam.
-Oczywiście, drogi panie.- zaśmiałam się. Chłopak podał mi rękę i podniósł mnie. Ja podskoczyłam i w gwałtowny sposób złączyłam nasz usta w pocałunku. Weszliśmy do domu.
-Ktoś jest głodny?- krzyknęłam wchodząc do kuchni. -Jasne!- odparł Niall niespodziewanie wpadając do kuchni.
-A co chcecie?- zapytałam
-Ja chce kurczaka.- krzkyknął Zayn z salonu.
-A ja chce coś z marchewki?- dodał Louis.
-Ok, czyli biorę się za robienie obiadu. A znajdzie się ktoś, kto mógłby mi pomóc?- zapytałam i nagle wszyscy ulotnili się z kuchni.
-Ja ci pomogę.- odprła Ala wchodząc do kuchni. Wyglądała dziwnie, jaky przed chwilą płakała.
-Co się stało skarbie?- próbowałam ją wybadać.
-Potem ci wytłumaczę.- odpowiedziała i wzięła się za robienie surówki.

------------------------------------
PRZEPRASZAMY!!!!!! Bardzo zaniedbałyśmy bloga przez ostatnie miesiące, za co Was przepraszamy. Wiecie jak to jest, milion popraw itp., a ja jeszcze egzamin z instrumentu głównego w poniedziałek mam, więc musiałam ćwiczyć. Ale teraz postaramy się pisać częściej, bo zbliżają się wakacje. Jeszcze raz przepraszamy i postaramy się dodać nasępny rozdział jak najszybciej. :)